HISTORIA IWONY - CHOREJ NA ENDOMETRIOZĘ
Szanowni Państwo,
jestem po lekturze portalu. Cieszę się, że w internecie powstał portal o tej tematyce. Jestem osobą która ma stwierdzoną endometriozę. W wieku około 20-23 lat często odwiedzałam ginekologa (obecnie mam 41lat). Czytałam również encyklopedię medyczną. Wspomniałam ginekologowi o tej chorobie przy kolejnej wizycie (była to kobieta, z którą później urwał się kontakt) . Dał mi skierowanie do szpitala. Pojechałam, ale w szpitalu mnie wyśmieli. Mijały lata dolegliwości nasilały się, a ja chodziłam od ginekologa do gastrologa.
Jeden i drugi wskazywał inne przyczyny dolegliwości bólowych w obrebie jamy brzusznej i pachwiny udowej. Najbardziej korzystnym stwierdzeniem było dolegliwości brzuszne na tle nerwowym. W badaniach USG nic nie stwierdzano!!!!!!!!!!!!. Po 10 latach poszłam do chirurga. Ten robiąc badanie per rectum z uciskiem na macice postawił od razu diagnozę. Chirurg wysłał mnie do ginekologa. Znając swoją historię poprosiłam chirurga o rozmowę z ginekologiem. Odniosłam wówczas sukces, otrzymałam ponownie skierowanie do szpitala. Nie będę ujawniać jak doszło, że wreszcie zostałam przyjeta i wykonano mi laparoskopię. Potwierdzono endometrioze z III stopniem zaawansowania - obszar otrzewnej. Wykonano koagulację. Następnie brałam przez 6 m-cy danazol. Objawy nieznacznie ustąpiły. Po 2 latach zaczełam brać orgametril (tabletki antykoncepcyjne źle toleruję) przez czas 6 miesięcy wywołując tzw. pseudociążę. Bóle w pachwinie mam, promieniują do kolana a nawet do małego palca, rozciągają się na całą jamę brzuszną z nasileniem w obrębie miednicy. Coraz większe zaczynam mieć problemy z chodzeniem z uwagi na promieniujący ból do nóg, problemy z siedzeniem itd. Bóle trwają w trakcie i po, ponad 2 tygodnie.
Terapia powyższa w niewielkim stopniu jest skuteczna. Wskazana byłaby ciąża - jako najlepsza metoda obniżenia dolegliwości - ale niestety w moim przypadku jest nie do zrealizowania.
Cieszę się, że mogę podzielić się swoim problemem.
|
|
|